Państwo Zapomniane

Zbigniew Makarewicz

WROCŁAW 1997

1. Krótka historia amnezji

1 kwietnia 1989 roku uczestniczyłem w konferencji “Niezależne Forum Kultury”, która zgromadziła w Auli Uniwersytetu Warszawskiego ludzi kultury i polityków ówczesnej opozycji. W swoim przemówieniu zaproponowałem, aby nie stosować określeń: “rząd” (PRL) i “opozycja”, ponieważ Rząd jest w Londynie, a w kraju mamy opozycję uzbrojoną (PZPR) i nieuzbrojoną (NSZZ “Solidarność”). Już wtedy okazało się, że takie postawienie sprawy było nie do przyjęcia dla Bronisława Geremka i Tadeusza Mazowieckiego. Niepodległe państwo polskie okazało się “państwem zapomnianym” przez opozycyjne elity szykujące się do udziału we władzach PRL.

Wielu spośród moich rodaków nie zdaje sobie sprawy z tego, że ciągłości prawnej pomiędzy obecną III Rzeczpospolitą, a II Rzeczpospolitą nie ma. Na ogół sądzi się, że wprowadzona w 1997 roku nowa konstytucja taką ciągłość zapewnia, co jest oczywiście nieporozumieniem ponieważ powołanie się na bliżej nieokreślone najlepsze tradycje polskiej państwowości w preambule Konstytucji III RP o prawnej kontynuacji niczego nie przesądza. Konstytucja z 1997 roku zapewnia prawną kontynuacje PRL.

Możliwość nawiązania prawnej ciągłości niepodległego państwa istniała, ponieważ Polska posiadała swoje prawowite władze na wychodźstwie reprezentowane przez prezydenta RP i powołany przez niego rząd. Sprawa przedłużenia ciągłości prawnej niepodległego państwa polskiego raz po raz wraca do opinii publicznej, ale wraca coraz słabiej1.

Oczywiście owa amnezja była kamieniem węgielnym komunistycznego władztwa nad Polską. Oni to, komuniści, najchętniej uznawaliby za kres II RP 17 września 1939 r. zrównując polskie władze państwowe na obczyźnie z komitetami tworzonymi przez Sowiety. Nieco komplikacji powodował fakt uznawania rządu RP w latach 1941 – 1943 także przez ZSRR. Do czasu oficjalnego przyznania przez Rosję, że mord katyński był dziełem Stalina, za zerwanie przez ZSRR stosunków dyplomatycznych z rządem RP obwiniano właśnie ten rząd. Jego “winą” było dążenie do wyjaśnienia losu polskich oficerów, których masowe groby odkryły w Katyniu wojska niemieckie. ZSRR oskarżył Polaków o współpracę z hitlerowcami. Beneficjantami zbrodni katyńskiej stali się uczestnicy komunistycznej władzy w Polsce w latach 1944 – 1989 i ich następcy.

Sprzymierzeńcy zachodni, w ślad za ZSRR, uznali w 1945 roku “Tymczasowy Rząd RP” utworzony na bazie PKWN i “zapomnieli” o swoich zobowiązaniach wobec Polski, jak i o zasadach głoszonych w Karcie Atlantyckiej. Komuniści na swój sposób pamiętali o trwającym w podziemiu i na obczyźnie niepodległym państwie Polskim represjonując i mordując członków jego władz cywilnych i żołnierzy.

Kształtująca się z różnych nurtów ideowych opozycja w kraju została zdominowana (po 1976 roku) przez tych działaczy, którzy o potrzebie “restytucji niepodległości”, jako kontynuacji tego państwa, które powstało w 1918 roku, bądź nie myśleli, bądź też woleli nie pamiętać. W czasie wizyty w Wielkiej Brytanii pierwszy niekomunistyczny premier rządu krajowego Tadeusz Mazowiecki odmówił spotkania się z przedstawicielami Rządu RP na wychodźstwie. Zasadę totalnej amnezji reprezentowały kolejne parlamenty po 1989 roku. Nasza teoria państwa też zapomina o problemie. Do “zapominalskich”, chorych na szczególny przypadek “amnezji państwowej”, należy zaliczyć również pierwszego wyłonionego w powszechnych wyborach prezydenta RP – Lecha Wałęsę. Wałęsa przyjął insygnia prezydenckie od ostatniego prezydenta RP – Ryszarda Kaczorowskiego i … przekazał je do muzeum.

Szansa na proste nawiązanie ciągłości została zaprzepaszczona.

2. Tradycja polskiej państwowości

Na arenę europejskiej, a zatem i światowej historii wyprowadza pierwsze ponadplemienne państwo lechickie chrzest Mieszka – jego dynastycznego władcy w 966 roku. “Państwo Gnieźnieńskie” było tym państwem, z którym utożsamia się późniejsza tradycja Królestwa Polskiego. Podmiotowy charakter bytu państwowego potwierdził Zjazd Gnieźnieński w 1000 roku gdy cesarz Świętego Cesarstwa Rzymskiego Otto III uznał księcia Bolesława, syna Mieszka, jako suwerena. Państwo to uzyskało własną prowincję kościelną z arcybiskupstwem w Gnieźnie. W l025 roku tenże Bolesław, zwany później Chrobrym, koronowany był na króla.

Państwo dynastyczne Piastów przechodziło różne koleje losu. Rozpadało się i na suwerenne i na zależne od ościennych monarchii księstwa. Po tych czasach pierwszym królem zjednoczonego już polskiego królestwa został Wacław II, jednocześnie król czeski. Dynastię piastowską, z Władysławem zwanym Łokietkiem, przywrócono w latach 1288 –1320 (koronacja w Krakowie na Króla Polski). Pozostawał przed odbudowaną monarchią problem zjednoczenia ziem Pomorza, Mazowsza i Śląska w jednym państwie i, jak wiemy, został tylko częściowo zrealizowany tj. przyłączono do ziem tzw. Koronnych – Mazowsze, część Pomorza i księstwo Oświęcimskie. Kazimierz Wielki wprawdzie zrzekł się praw do reszty Śląska, ale nie zaniedbał przejęcia w spadku po wymarłej, a spokrewnionej dynastii Romanowiczów, ziem księstwa Włodzimiersko – Halickiego (ówcześnie nawet Królestwa Rusi). W doktrynie państwowej Korony Królestwa Polskiego, wyliczano ziemie będące kiedykolwiek we władaniu polskich monarchów.

Kolejnym rozszerzeniem ziem Korony było przystąpienie do związku z nią ziem litewskich i ruskich (Unia Krewska, 1385), z inicjatywy dziedzicznego Hospodara Wielkiego Księstwa Litewskiego. – Władysława Jagiełły. Granice niepodległego państwa polskiego zmieniały się, a ono samo stało się częścią federacyjnego państwa Rzeczpospolitej Obojga Narodów (Unia Lubelska 1569). Kres tej państwowości, zarówno polskiej, jak i litewskiej, a także tradycji księstw ruskich, położyły mocarstwa rozbiorowe w 1795 roku uznając konieczność wymazania po wsze czasy nawet samej nazwy Królestwa Polskiego. Nie byłby to akt do końca ważny, bo dokonany w wyniku gwałtu. Niestety potwierdził go swoją abdykacją Stanisław August – Król Polski, Wielki Książe Litewski, Ruski, Pruski, Mazowiecki, Żmudzki, Smoleński, Czernihowski i Kurlandzki.2

W wyniku wojen napoleońskich (1802-1815) doszło, z woli imperatora francuskiego, do cząstkowego podjęcia kwestii polskiej państwowości w postaci tzw. Księstwa Warszawskiego. Na Kongresie Wiedeńskim – Królestwa Polskiego, z woli zwycięskiego Świętego Przymierza, z konstytucją, ale w unii personalnej z Rosją. Znaczną autonomię uzyskało w Królestwie Pruskim – Wielkie Księstwo Poznańskie. Także ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego pod zaborem rosyjskim zachowały swoją odrębność (język polski w urzędach i szkołach oraz Statuty Litewskie do 1842). Kongres Wiedeński powołał również Rzeczpospolitą Krakowską. Najwięcej atrybutów państwowości miało Królestwo Polskie (“Kongresowe”): konstytucję, sejm, rząd, armię. Car Wszechrosji i jednocześnie Król Polski nie przestrzegał jednakże konstytucji Królestwa. Doprowadziło to do zamachu stanu, detronizacji dynastii Romanowych i wojny z Rosją (1830-1831), zakończonej zwycięstwem Moskali.

W czasie powstania styczniowego (1863-1864) zostało zorganizowane podziemne państwo federacyjne: Polska (Królestwo Kongresowe), Litwa (Litwa i Białoruś) i Ruś (Ukraina). Nie zdołało ono jednak wyzwolić swoich terytoriów. Królestwo Polskie nawet jako jednostka administracji, zostaje zlikwidowane. Jego terytorium określono jako „Priwislinskij Kraj”

Rządy Prus i Rosji stopniowo odchodziły od polityki uznawania autonomicznych praw dla terytoriów dawniej należących do Polski lub Litwy i zmierzały do pełnej unifikacji administracyjnej tych ziem, a także do germanizacji i rusyfikacji ludności. Odwrotny proces odbywał się na ziemiach zaboru austriackiego, gdzie od brutalnej germanizacji rządy zaborcze ewoluowały do dość szerokiej autonomii ziem “Galicji i Lodomerii” z własnym sejmem krajowym i stolicą we Lwowie (1867).

Wielkie znaczenie miała polityczna emigracja (tzw. Wielka Emigracja po 1831 roku) przechowująca i rozwijająca własne instytucje polskie, a nawet namiastki reprezentacji politycznej (Książę Adam Czartoryski – Hotel Lambert). Dzięki nieustannym dążeniom (przez czyn zbrojny i pracę organiczną) do odzyskania niepodległego bytu państwowego i rozwoju kultury narodowej ukształtowała się świadoma swoich celów wola polskich elit i szerokich warstw ludowych.

Istniały również, tak samo jak tradycje niepodległościowe, tradycje “trójlojalizmu” – zapomnienia o suwerennym bycie narodowym i państwowym. Rezygnacja z niepodległego bytu państwowego była postawą nie tylko części elit finansowych i rodowej arystokracji. Również Polacy w partiach socjalistycznych o ideologii internacjonalistycznej (związanych z socjaldemokracjami rosyjską i niemiecką) rezygnowali z koncepcji niepodległego państwa polskiego. Podobnie polscy „narodowcy” widzieli zjednoczenie ziem polskich pod berłem Romanowych. Szczególnie wyraźnym przykładem podziałów w ruchu socjalistycznym były różnice pomiędzy PPS (Polska Partia Socjalistyczna m.in. z Józefem Piłsudskim) i SDKPiL (Socjaldemokracja Królestwa Polskiego i Litwy m.in. z Feliksem Dzierżyńskim). Bez względu na różnice ideologiczne, podział na nurt niepodległościowy i nurt lojalistyczny wobec obcych mocarstw, przeciwny niepodległości, utrzymuje się z pewnymi modyfikacjami po dzień dzisiejszy.

W 1914 roku stanęły na przeciw siebie wielkie armie imperialne, pochodzące z powszechnego poboru, wyposażone w nowoczesną technikę środków walki. W armiach państw centralnych (AustroWęgry i II Rzesza Niemiecka) i w armii rosyjskiej służyły setki tysięcy Polaków, którzy mieli teraz walczyć przeciwko sobie w obcym interesie. W 1918 roku dramat I Wojny Światowej dobiegł końca. Wynik był zaskakujący dla wszystkich – zarówno elit politycznych jak i dla mas w tej wojnie uczestniczących. Tylko Józef Piłsudski postawił przed wojną trafną prognozę rozwoju wydarzeń i do niej dopasowywał swoją działalność wojskową i polityczną.

Polacy byli przygotowani do wykorzystania szansy odzyskania niepodległego bytu państwowego (bez względu na wszystkie wady i nieobyczajną wręcz kłótliwość stronnictw politycznych). Konserwatyści poprzez Radę Regencyjną w b. Królestwie Polskim (“Kongresówka”) i przez działalność wieloletnią w autonomii galicyjskiej przygotowali kadry służb cywilnych i wojskowych, zręby własnych, polskich instytucji i administracji państwowej. Narodowcy przygotowali przejęcie władzy w byłych prowincjach pruskich (Wielkopolska i Śląsk). Socjaliści uczestniczyli masowo w “czynie legionowym” i w tajnej Polskiej Organizacji Wojskowej we wszystkich zaborach i sięgającej dalekich kresów wschodnich (organizacja utworzona przez Józefa Piłsudskiego). Komitet Narodowy Polski (Roman Dmowski) był uznawany przez państwa tzw. Ententy za reprezentację interesów polskich.

Ten wielki wysiłek finansowy i organizatorski, wielka danina krwi nie mogły zmienić jednego – ważności fatalnego aktu abdykacyjnego króla Stanisława Augusta, co, nawet w tylko symbolicznym już wymiarze, uniemożliwiało nawiązanie do prawnej tradycji niepodległego państwa. Trwające krócej lub dłużej, o większej lub mniejszej samodzielności twory państwowe, pomiędzy 1795 a 1918 rokiem, nie miały charakteru suwerennego. Dla wszystkich Polaków było to oczywiste.

Dnia 16 listopada 1918 roku Józef Piłsudski jako Naczelnik Państwa zawiadomił rządy państw europejskich i Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej, że “państwo polskie powstaje z woli całego narodu i opiera się na podstawach demokratycznych”. Legitymizacja nowego państwa miała dwie podstawy – wolę nowego typu suwerena – narodu (jako wszystkich obywateli) oraz demokratyczne zasady, według których miały być wybierane władze państwowe i samorządowe.

3. Walka z państwem i narodem polskim

Pierwszym programem walki z państwem polskim był szeroki sojusz sił innowierczych w Europie, którego inicjatorem była Szwecja. W Polsce pamięta się ten okres dziejów dzięki Trylogii Henryka Sienkiewicza. Wielkie Księstwo Litewskie zostało zaatakowane wcześniej zanim protestanckie zastępy Karola Gustawa ruszyły z Pomorza Szwedzkiego na Wielkopolskę (1655), a zostało zaatakowane przez Moskali (1654). Domknięciem od południa działań antykatolickiej koalicji był rajd na Małopolskę drużyn węgierskich protestantów księcia Rakoczego (1656). Ostatnia wojna religijna w Europie skończyła się klęską inwazyjnych wojsk, ale również wielkimi stratami Rzeczpospolitej. W nowszym wydaniu programy rozbiorowe powróciły później. W wojnie pomiędzy państwami chrześcijańskimi państwa islamskie i ich wojska wspierały Rzeczpospolitą (Chanat Krymski). Zdrajców własnej sprawy państwowej i narodowej nigdy nie brakowało. Byli Polacy, nie tylko protestanci, w obozie szwedzkim, byli osławieni targowiczanie rozeźleni na reformy Konstytucji majowej.

Dążenie do urwania części terytorium jakiemuś państwu stanowiło normę europejskich stosunków i dziwić się temu nie należy. Natomiast plany zniszczenia państwowego bytu były już i w dawniejszych czasach uznawane za rodzaj niegodziwości godnej potępienia.

W pierwszym okresie tej długiej wojny cele inwazji były ograniczone do zaboru części terytorium i eksploatacji poprzez system podatków i rekwizycji. Takie były cele okupantów w latach 1717 – 1795 (protektorat rosyjski oraz pierwszy i drugi rozbiór Polski). W drugim okresie tej wojny w latach 1795-1918 terytoria polskie znalazły się w granicach państw rozbiorowych a z narodem polskim podjęto bezpośrednią walkę.

Od daty 1795 roku liczy się okres zmiennych projektów mieszczących pojęcia względnej autonomii polskich terytoriów i pewnych praw społeczności polskich. Rosja po roku 1831, a Prusy po roku 1848 wprowadzą coraz mocniejszy nacisk asymilacyjny (germanizacja i rusyfikacja). Tendencja ta ze strony austriackiej odwraca się na rzecz przyznania ziemiom polskim szerokiej autonomii administracyjnej i kulturalnej (1867), co było związane z całością kryzysu jaki ogarnął kraje monarchii habsburskiej.

Jeśli Niemcy, od 1916 r. liczyły się z istnieniem państwa polskiego w takiej czy innej formie, to Rosja, bez względu na formy ustrojowe jakie przyjmowała, nie mogła pogodzić się z utratą Warszawy (Priwislańskij Kraj). Nawet w momencie największego zagrożenia przez Bolszewików, biały generał rosyjski Denikin obstawał przy idei “Jedimoj i Niedielimoj Rossieji” co oznaczało granice od Kalisza do Władywostoku.

Walka z narodem jest wynalazkiem dziewiętnastowiecznych nacjonalistów – nihilistów niemieckich i rosyjskich. Warto przy okazji zauważyć iż Bimarck nie był nacjonalistą i godziłby się na odtworzenie jakiejś formy państwowego bytu polskiego na wypadek konfliktu z Rosją (co zostało w pewnym sensie podjęte przez Niemcy i Austrię w czasie I wojny światowej – Deklaracja Dwóch Cesarzy 1916).

Celem “czarnosecinców” była rusyfikacja, tak samo jak “hakatystów” – germanizacja Kwestie narodowe nakładały się na stosunki religijne, odnawiając zmorę wojny religijnej. Wszelkie cywilizacyjne zahamowania pękły pod tym względem w hitlerowskich Niemczech i sowieckiej Rosji. Dla nich to konflikt z każdym przejawem polskości wynikał z wrogości tych ideologii do chrześcijaństwa i tradycji cywilizacji łacińskiej. Jej zasady były przeszkodą dla spełnienia się urojonej wielkości nacji, klasy społecznej i tworzonego przez nie państwa. W rosyjskiej “narodnosti” czy niemieckim “volkizmie” znajdują się postawy analogiczne do wiary religijnej. Swobodę działania zbiorowej woli uosobionej w postaciach wodzów, jakakolwiek cywilizacyjna norma sparaliżowałaby. Trzeci okres wojny z państwem i narodem polskim trwał 50 lat (1939-1989).

Stalin i Hitler wiedzieli, że nie mogą liczyć ani na współdziałanie, ani na podporządkowanie się ich planom ze strony Polaków (wewnątrz ZSRR i wewnątrz III Rzeszy Niemieckiej) jak i polskiego państwa. Decyzje państw ideologicznych – totalitarnych – zmierzające do likwidacji państwa i narodu polskiego wydają się więc logicznym następstwem ich własnego obrazu świata i własnych narodów. Nagi, brutalny materializm, któremu hołdowali socjaliści narodowi i międzynarodowi stawał więc do rozprawy z “burżuazją i obszarnictwem”, i “judeochrześcijańską zarazą”. Ich najbliższym i najbardziej irytującym uosobieniem było niepodległe państwo polskie i polski naród.

Największe natężenie antypolskiej polityki rosyjskiej przypada na lata stalinowskiego terroru 1934 – 1942. W tym czasie Rosja podejmuje zadanie totalnego wyniszczenia ludności narodowości polskiej na terytoriach, które jej przypadły bądź w myśl traktatu ryskiego z Polską (1921), bądź porozumień z Niemcami (1939). Wojna z państwem i narodem polskim prowadzona z różną intensywnością przez Rosjan i Niemców osiągnęła swoje apogeum w latach II wojny światowej. W wypadku Rosji nigdy nie została zaniechana.

Antypolski kierunek polityki rosyjskiej okazał się tendencją trwałą i fizyczne zagrożenie polskich interesów narodowych utrzymywało się (bezpieczeństwo obywateli, integralność terytorialna państwa itp.) aż po rok 1992, gdy, a jest to granica nieco umowna, ustało takie bezpośrednie fizyczne zagrożenie ze strony rosyjskiego imperium w jego sowieckim wydaniu, w myśl podpisanego traktatu z Rosją (Jelcyn-Wałęsa, 1992).

4. Antypolonizm

Zarówno dążenia dawnych mocarstw rozbiorowych, jak i nowoczesnych reżimów totalitarnych, czy siedemnastowiecznych antykatolickich wojowników potrzebowały przedstawienia jakichś racji niby to moralnych, chociażby propagandowych pretekstów dla napaści i grabieży. Zabory, także rozbiory Polski, zapewniały tym imperiom przetrwanie ekonomiczne (zabór terytoriów i ich zasobów, rabunek mienia ludności i jej niewolnicza praca). Takie są źródła rozpowszechnionego dzisiaj antypolonizmu, który jest zwierciadlanym odbiciem postaw rasistowskich, w tym antysemickich.

Tworzenie odrażającego obrazu narodu, państwa i społeczeństwa polskiego należało do rutynowych obowiązków aparatu państw zaborczych. Miało to uprawomocniać ich działania, sprzeczne z jakimkolwiek prawem, naganne nawet w opinii własnych społeczeństw, usprawiedliwiać wobec opinii europejskiej i światowej. W te mistyfikacje zostali wciągnięci ludzie nauki, znani filozofowie i humaniści, poważni badacze w różnych krajach, zarówno ludzie naiwni, jak i płatni agenci rosyjscy i niemieccy (m.in. Wolter). W opluwaniu Polski i Polaków prześcigali się Wolfgang Goethe i Aleksander Puszkin.

Przypisywanie Polakom współudziału w wyniszczeniu Żydów w czasie II Wojny Światowej ma zapewne posłużyć obecnie jako psychologiczna “podgotowka” do szerszej “konkretniejszej” operacji w przyszłości skierowanej przeciwko państwu i narodowi polskiemu. Chodziłoby teraz, podobnie jak i w poprzednich latach dziesięcioleciach i stuleciach, o stłumienie odruchu solidarności z zaatakowanym narodem.

Polskie aspiracje nie cieszyły się szczególnym uznaniem na Zachodzie. Przy znaczącym poparciu Stanów Zjednoczonych i Francji na samym początku negocjacji pokojowych w 1919 r. sprawy polskie spotkały się z oporem dyplomacji brytyjskiej i chyba oporem niezbyt przemyślanym co do strategicznych interesów Imperium Brytyjskiego. Żywiołowo wroga reakcja zarówno brytyjskiego premiera Lloyda Georga, jak i brytyjskiej klasy robotniczej może nas naprowadzić na niezbadane dotąd pokłady rasistowskich uprzedzeń ówczesnego społeczeństwa Zjednoczonego Królestwa. Jak dotąd nie można znaleźć innego logicznego wytłumaczenia na tak spontaniczne reakcje zdawałoby się wytrawnego dyplomaty. Brytyjski premier rzucił wprost uwagę o małpie, której nie można dawać zegarka (przy debacie nad sprawą Śląska).

Nie mniej agresywnie antypolski charakter miały wypowiedzi Lorda Balfoura na tejże Konferencji Pokojowej w Wersalu. Robotnicy angielscy, jak i wielu innych nacji podburzonych przez komunistów, blokowali wysyłanie pomocy Polsce walczącej z nawałą bolszewicką. Działo się to w czasie gdy czerwone dywizje rosyjskie tratowały rdzeń ziem polskich. Manifestowano w Europie pod hasłem “Ręce precz od Rosji” tak, jakby to Polska była agresorem. W tej lidze antypolskiej ze szczególną zajadłością działali również politycy czescy stawiający na natychmiastowy rozpad państwa polskiego (Benesz, Masaryk). Z wyraźnie antypolskim nastawieniem działały rządy Litwy tzw. Kowieńskiej zmierzające do depolonizacji na swoim terytorium, a także do zajęcia Wilna jako historycznej stolicy Litwy. Niepodległa republika Litwy zerwała z tradycją wielonarodowego Wielkiego Księstwa Litewskiego. Podstawowym celem nacjonalistów litewskich było państwo jednonarodowe.

Konflikt z państwami ukraińskimi miał ograniczony charakter walk pogranicznych mimo całego dramatyzmu wojny z tzw. Zachodnioukraińską Republiką Ludową o Lwów kończącej się rozbiciem tego państwa ukraińskiego. Współdziałanie z Ukraińską Republiką Ludową, tworzącą się ze stolicą w Kijowie było już możliwe. Ukraińcy, jakby nie byli, niektórzy z nich, wrogo nastawieni do Polski i Polaków, nie dążyli do zajęcia Warszawy lub Krakowa. Ich późniejsze działania w formacjach UPA (Stiepana Bandery), w luźnych bandach na Wołyniu i na Podolu miały cechy “czystek etnicznych” i zmierzały do wypędzenia lub eksterminacji ludności polskiej (1943-1944).

Sąsiedzkie konflikty były normą w tej części Europy. Polska i Polacy znajdowali się więc także w konflikcie przejściowym z Litwą, nie brakowało napięć narodowościowych, ale i klasowych, na Białorusi, w konflikcie z Czechosłowacją stroną inicjującą konflikt byli Czesi.

Pozostaje problemem zinterpretowanie obecnie systematycznie prowadzonej kampanii antypolskiej w środkach społecznego przekazu na Zachodzie. Kampania ta ma pewne cechy działalności sterowanej. Szczególnie oszczercze publikacje ukazują się najwyraźniej nie przypadkowo i nie z czysto emocjonalnych obłędnych pobudek. Zaangażowanie w tę kampanię środowisk żydowskich staje się nieomal normą ponieważ coraz częstszym motywem jest eksponowanie oszczerczych pomówień o współudział „narodu”, „państwa” lub „społeczeństwa” polskiego w wyniszczeniu Żydów w czasie II Wojny Światowej. Tak usiłuje się zinterpretować poszczególne i nieliczne przypadki współuczestnictwa Polaków w „endlosung”.

Patrząc trzeźwo na rozwój i nasilanie się tej akcji możemy stwierdzić, że zysk propagandowy, prestiżowy – moralny jest nie po stronie żydowskie, lecz przede wszystkim niemieckiej (“polskie obozy koncentracyjne” i niezidentyfikowani narodowo “naziści”), a w szerszym kontekście “polskiego historycznie zakorzenionego antysemityzmu” (“wyssany z mlekiem matki” – jak mawiał pewien izraelski polityk), a per saldo zyskuje najwięcej Rosja, obciążona tradycją pogromów. Tymi również pragnie się obciążyć naród i państwo polskie. Wobec nasilania się tej kampanii (np. w USA) można się obawiać jakiegoś politycznego planu przygotowującego psychologicznie do ostatniej próby wznowienia starego programu wojny z państwem i narodem polskim.3

5. Rozejm z Polską i z Polakami

Upowszechniona w XIX wieku zasada egoizmu narodowego prowadziła do wzajemnych napaści, do zadawania cierpień fizycznych i moralnych ale nie miały one tej skali jaką zarysowały totalitarne systemy i ludobójcze ideologie Rosji (sowieckiej) i Niemiec (norodowo-socjalistycznych). Zmierzały one wprost do unicestwienia biologicznego bytu narodu polskiego, jak i innych narodów, wśród których zresztą wzajemna ich wrogość wspomagała ludobójców.

Wyłączyła się z tych zmagań Austria. Niemcy Republiki Weimarskiej, pomimo traktatowego uznania RP, nie porzuciły swoich rewizjonistycznych idei, ani tembardziej III Rzesza. W odróżnieniu od Rosji, czy to carskiej czy to sowieckiej, miały Niemcy chwile otrzeźwienia gdy współdziałały wraz z Austrią w odbudowie jakiejś formy polskiej państwowości w czasie I-ej Wojny Światowej.

W dwudziestoleciu międzywojennym, przed hitleryzmem, rewizjonizm niemiecki nie zmierzał w do unicestwienia państwa polskiego i narodu lecz do odzyskania dla Niemiec Ziem Pomorza i Śląska, a zapewne i znacznej części Wielkopolski. W tej sprawie Niemcy mieli oficjalne poparcie komunistycznej III Międzynarodówki i oczywiście Komunistycznej Partii Polski (zasada “samostanowienia aż do oderwania”).

Rosja wycofała się etapami (1944, 1956, 1989, 1992) z dążeń do fizycznej likwidacji polskiego narodu, z podejmowania działań i pośrednio lub bezpośrednio rusyfikatorskich i z zamiaru unicestwienia państwa polskiego. Nie są natomiast wykluczone najróżniejsze próby wciągnięcia Polski w układ zależności ekonomicznych i politycznych, nawet pomimo przyjęcia Polski do NATO, a następnie do Unii Europejskiej (np. sprawa gazociągu i kabla telekomunikacyjnego). Przeciwdziałanie tym zamiarom będzie zadaniem polskiej polityki lepiej lub gorzej rozumiejącej intencje, siły i środki partnera oraz własne możliwości. Polska może wygrać konfrontację z Rosją podtrzymując niepodległe państwa europejskie powstałe po rozpadzie ZSRR. Zakładam tutaj optymistyczny wariant rozwoju wydarzeń.

Niemcy jeszcze dalej niż Rosja postąpiły w akceptacji państwa i narodu polskiego po okresie ludobójczego szaleństwa. Dzięki znanej inicjatywie polskich biskupów katolickich (1965) okres pojednania polsko – niemieckiego przechodzi końcową fazę wspierany przez politykę obu państw i szerokie kręgi społeczne po obu stronach Odry. Resentymenty przesiedleńców z niemieckiego Wschodu są poniekąd stanem naturalnym i porównywalnym do analogicznych uczuć Polaków przesiedlonych z polskich tzw. Kresów Wschodnich. Pozytywny bilans stosunków polsko – niemieckich w wymiarze państwowym i nieoficjalnym – społecznym i indywidualnym, nie może przesłaniać potencjalnych zagrożeń w odradzaniu się antypolonizmu niemieckiego. Antypolonizmowi sprzyja postępująca dechrystianizacja wspierana obecnie przez niezbyt odpowiedzialne rządy socjaldemokratów i lewackich tzw. “zielonych”. Polityka polska na kierunku niemieckim ma zadania typowe, analogiczne do polityki francuskiej lub duńskiej czy czeskiej. Nasza polityka zagraniczna powinna mieć na uwadze międzynarodowe współzawodnictwo również z Niemcami, a może nawet z Niemcami w pierwszym rzędzie.

6. Pomiędzy Rzecząpospolitą Polską a “Siedemnastą Republiką”

Chodzi oczywiście o siedemnastą republikę sowiecką, którą mogła stać się Polska w wyniku II Wojny Światowej. Jeśli tak się nie stało, nie było to skutkiem jakiegoś szczególnego propolskiego sentymentu sowieckiego satrapy – Józefa Stalina, ani też starań polskich komunistów, którzy byli tylko narzędziem w jego ręku. Nie stało się tak z prostego powodu – państwo polskie po 17 września 1939 istniało nadal w stosunkach prawnomiędzynarodowych, posiadało konstytucyjne władze, struktury cywilne i wojskowe, własne finanse, kontrolowało życie w kraju – zajętym wprawdzie przez najezdnicze armie, z którymi prowadziło nieprzerwaną wojnę.

Rzeczpospolita Polska miała uznanie dyplomatyczne, nawet tych państw, które były sojusznikami III Rzeszy Niemieckiej (Japonia, Włochy). Polska z własnej woli te stosunki wypowiedziała wobec zaatakowania przez te państwa sojuszników Polski (Francja, Anglia, USA).

Celem intensywnych działań dyplomacji niemieckiej i sowieckiej, po wrześniu 1939 r., było uzyskanie wycofania dyplomatycznego uznania dla Rządu RP na wychodźstwie. Nawet państwa uzależnione od Niemiec (Rumunia, Bułgaria, Węgry) podtrzymywały stosunki dyplomatyczne z Polską. W wyniku rozwoju wydarzeń międzynarodowych (inwazja Niemiec na terytoria ZSRR) samo państwo sowieckie musiało, przejściowo, ponownie nawiązać stosunki dyplomatyczne z państwem określanym wcześniej jako “bękart traktatu wersalskiego” (1941 – 1943).

Najważniejszym czynnikiem, który spowodował, że Polska nie stała się siedemnastą republiką sowiecką była lojalna postawa polskich obywateli. Podkreślam tutaj walor lojalności obywatelskiej, a nie solidarności tylko narodowej, ponieważ ta lojalność, niebezwyjątkowa, co oczywiste, dotyczyła narodowości nawet z państwem polskim skonfliktowanych (Ukraińcy, Białorusini, Niemcy). ZSRR nawet jako zwycięskie mocarstwo musiał liczyć się z oporem jaki może taka idea (republiki radzieckiej) napotkać wśród społeczeństwa doświadczonego w konspiracji i zdeterminowanego w oporze. Dowodem na to było, Powstanie Warszawskie. Doświadczenia z terytorium Litwy i Białorusi wykazywały, że pokonywanie biernego cywilnego oporu i oporu zbrojnego może być niezwykle trudne nawet dla takiego państwa jak ZSRR.

Podważenie pozycji państwa polskiego w opinii światowej było celem działania tzw Wielkich Mocarstw zorientowanych na zmianę charakteru polskiej państwowości, ale jej zanegowanie, lub degradacja do pozycji republiki związkowej, po wojnie było już niemożliwe. Z odmętów wojennych jakieś państwo polskie musiało się zatem wyłonić.

Dla Rosji sowieckiej pojawienie się Rzeczpospolitej Polskiej, nawet na okrojonym terytorium, nawet skrępowanej narzuconymi traktatami było nie do przyjęcia. Rosja bowiem stawałaby wobec państwa, któremu była winna jakąś formę satysfakcji za zbrojną napaść w 1939 roku i nieuregulowane zobowiązania jeszcze z traktatu ryskiego (1921). Kontrola Rosji nad odrodzonym po wojnie niezawisłym państwem polskim stawałaby się coraz bardziej iluzoryczna i ograniczałaby się co najwyżej do sojuszu wojskowego. Polskę spotkałby los bliski Finlandii. Isniałaby możliwość zachowania własnego systemu politycznego, struktury społecznej i suwerenności w sprawach ekonomicznych (niewątpliwie skorzystalibyśmy z Planu Marschalla). Rosja nie miałaby możliwości bezpośredniej eksploatacji polskich zasobów ludzkich i materiałowych, nie miałaby też polskiego rekruta dla swojej armii imperialnej. Wyłączenie Polski z projektowanego przez Stalina systemu podboju i eksploatacji Europy Środkowej likwidowałoby cały ten system. Jakaś forma panowania w Polsce i nad Polską była więc dla Stalina rzeczą pierwszorzędnej wagi. Tego domagał się od swoich anglosaskich sojuszników i w końcu jego życzenia zostały spełnione, chociaż politycy Zachodu nie do końca zdawali sobie sprawę z dalekiego zasięgu tych życzeń.

Sprawa polska wystąpiła również jako trudny czynnik w polityce ZSRR wobec Niemiec. Jeszcze w 1943 roku publikacje w “Izwiestiach” zapewniały, że celem Rosji sowieckiej jest odbudowa wielkich i demokratycznych Niemiec oczywiście z Pomorzem, Gdańskiem, Śląskiem i Prusami Wschodnimi. Stalin poważnie dążył do utworzenia po wojnie jednego państwa niemieckiego, w którym dzięki rosyjskim talentom jego ludzie zdobędą przewagę. Liczył, że Rosja zyska szerokie możliwości eksploatacji całych Niemiec, a nie tylko w obszarze swojej strefy okupacyjnej, na dodatek uszczuplonej o Śląsk, Pomorze i Prusy Wschodnie przejmowane przez Polskę. Polakom należało pokazać kij (represje) i marchewkę (Ziemie Odzyskane) i podobnie jakoś legitymizować sowiecko-rosyjski reżim wobec Litwinów (Wilno), Białorusinów (Grodno) Ukraińców (Lwów) i Czechów (Cieszyn). Tak oto zmierzano do powiązania interesów i uczuć podbijanych i wyniszczanych narodów z polityką sowiecko – rosyjskiego imperium, przez zadowolenie jednych kosztem drugich. Przez podtrzymanie konfliktującego podskórnego napięcia uzyskiwała Rosja pozycję arbitra i gwaranta a to nowych granic, a to nowych zdobyczy socjalnych. Była to polityka w miarę skuteczna, ale jak wszystko na tym świecie do czasu.

Utworzenie zupełnie nowego organizmu państwowego, niepowiązanego prawnie z II Rzeczpospolitą dawało rosyjskiej polityce atuty wobec samych Polaków (niezbyt pewne, ale możliwe do wykorzystania).

Mocarstwom zachodnim pozwalało zapłacić Rosji cudzymi ziemiami i zasobami za jej lojalność w ostatniej fazie wojny z Hitlerem. Stany Zjednoczone, Wielka Brytania i Francja czuły się zwolnione wobec „nowej RP” z nawet symbolicznych rozliczeń i zobowiązań sojuszniczych, m.in. z pozostawionych w ich bankach depozytów polskich. Zyskiwały również Niemcy, które napadły na II RP, a jej obywateli gnębiły i mordowały. Nowy polski twór państwowy nie mógł się niczego od Niemiec domagać i też nie domagał się.

Polski Rząd przedstawiano opinii publicznej własnych krajów jako grupę nieodpowiedzialnych polityków, którzy utracili poparcie własnego społeczeństwa, a na domiar złego są skonfliktowani z „Wielkim Sojusznikiem” Zachodnich Demokracji. Za krytyczne uwagi o Stalinie i ZSRR można było trafić do angielskiego aresztu, a za złożenie kwiatów pod pomnikiem ofiar Katynia w Londynie stracić pracę w państwowym urzędzie, lub być karnie zwolnionym z wojska.

Politycy Zachodu postrzegali problem Polski jako przykrą komplikację przy ustalaniu nowego ładu w Europie powojennej. Ostatecznie Polskę czekał los podobny do Niemiec: ograniczono i zmieniono terytorium przyszłego państwa i odmówiono uznania dotychczasowemu rządowi polskiemu. Przesiedlono ludność zgodnie z planami rosyjskimi. Ustanowiono rządy powołane w wyniku zastosowania masowego terroru przez armię sowiecką i jej agentury powołane do tworzenia polskiej autonomii. Ciągłość prawna kłopotliwego państwa niepokornego narodu została zerwana. Pomimo działań potężnych mocarstw światowych sami Polacy postanowili nie uznawać tych decyzji (Teheran, Jałta, Poczdam) i pozostali w Londynie jako Prezydent RP i rząd RP na wychodźstwie.

7. Od PKWN do PRL

Konflikt pomiędzy niedawnymi sojusznikami, Hitlerem i Stalinem, zmienił położenie Polski i Polaków. W 1941 roku w sojuszu z państwami zachodnimi i Polską znalazł się ZSRR. W 1943 roku ZSRR zerwał stosunki dyplomatyczne z rządem polskim nie chcąc dopuścić do wyjaśnienia mordu katyńskiego.

Mocarstwa zachodnie zgodziły się jeszcze w Teheranie na postulaty sowieckie (październik 1943) w sprawie Polski (granice i warunek powstania przyjaznego dla ZSRR rządu polskiego). Sprawy polskie podejmowano w Jałcie i w Moskwie w 1944 roku, w Poczdamie w 1945 r. Ostatecznie uzgodnienia szły po linii korzystnej dla celów politycznych Kremla. W sprawie Czechosłowacji postępowano ze strony zachodniej z równą bezmyślnością, co sprawie polskiej nie przynosiło pożytku.

Stalin uzyskał kontrolę nad rozwojem sytuacji. ZSRR otrzymywał nie lada prezent o podwójnym znaczeniu jeśli nie potrójnym i poczwórnym. Uznanie sowieckich roszczeń terytorialnych oznaczało co najmniej de facto potwierdzenie “legalności” sowieckiego zaboru z 1939 roku. Powrót do wymyślonej przez angielskiego ignoranta Curzona linii demarkacyjnej z 1919 roku pozwolił na uzyskanie osobliwego stanu w momencie bezwarunkowej kapitulacji III Rzeszy Niemieckiej. W tym nowym ujęciu, wprawdzie nietraktatowym, istniał rząd polski uznawany przez zachodnich sojuszników, ale równolegle istniał na tych samych prawach dla ZSRR rząd Tymczasowy z przekształconego PKWN. Rosjanie przedstawiali to jako brak zgody pomiędzy samymi Polakami. Było to ich poważne osiągnięcie.

Tworzenie konstrukcji pośredniej pomiędzy II Rzeczpospolitą Polską a Polską Socjalistyczną Republiką Radziecką przebiegało w następujących etapach:

  1. Milczące uznanie ze strony Zachodu prawomocności zaboru rosyjskiego z 1939 r., a więc przyjęcia de facto w 1945 r., że państwo polskie przestało istnieć w 1939 r., a przeprowadzone przez Niemcy i Rosję rozgraniczenia na terytorium polskim są nadal w mocy. W ten sposób uzyskano stan “zerowy” i przystąpiono do utworzenia jednostki administracyjnej w miejsce niepodległego państwa polskiego – II RP.
  2. Nowa formuła polskiej państwowości była tworzona przez porozumienia zewnętrzne. Realizowano postulaty ZSRR. Dla funkcjonowania nowego państwa przeznaczono terytoria wschodnie III Rzeszy Niemieckiej od linii Bugu i Sanu ( wyznaczonej w traktacie granicznym pomiędzy ZSRR i III Rzeszą Niemiecką 23 października 1939) do Odry i Nysy. W myśl tej fikcji prawnej ZSRR nie tylko żadnych terytoriów polskich nie zagrabił, ale jeszcze wspaniałomyślnie podarował Polsce jego własne ziemie z zachodniej części Białoruskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej i zachodniej części Ukraińskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej. Ludność narodowości polskiej uzyskała więc terytorium dla osiedlenia. Był to rodzaj getta dla Polaków, z którego usunięto na zachodzie Niemców a na wschodzie częściowo Ukraińców. Żydów wcześniej wymordowali Niemcy. Polacy, którzy znaleźli się na wschodzie poza wyznaczonym dla nich gettem, mogli przenieść się do tego getta, lub czekać na to co im przyniesie los w ZSRR. Większość stanowili ci, którzy zdołali wyruszyć na Zachód. Wielu z tych, którzy nie zdołali, lub nie chcieli opuścić stron rodzinnych przewieziono dalej, na Daleki Wschód. Zachodni sojusznicy gwarantowali dla nowotworzonego terytorium jego własny, autonomiczny zarząd powołany w wyniku wolnych wyborów.
  3. Mocarstwa zachodnie (USA, Wielka Brytania, Francja) podtrzymywały wobec ZSRR postulat odbudowy wolnego państwa polskiego, demokratycznego i niepodległego, ale najpierw zrezygnowały z obrony jego integralności terytorialnej, aby następnie zgodzić się na wycofanie warunku przejęcia jurysdykcji nad polskim terytorium (jakie by już ono nie było) przez polski rząd. Ostatecznie pogodzono się najpierw z utworzeniem przez sowiecką agenturę Tymczasowego Rządu potem tzw. Rządu Jedności Narodowej z udziałem niektórych polityków emigracyjnych (Stanisław Mikołajczyk). Rząd ten został w lipcu 1945 roku uznany przez zachodnich sojuszników Polski, a tym samym państwa te wycofały uznanie dla rządu RP w Londynie. Pozostał postulat przeprowadzenia wolnych wyborów, z którego zachodni partnerzy Moskwy jednak nie zrezygnowali. Nie zrezygnował też rząd RP (Premier Tomasz Arciszewski) i w deklaracji z dnia 25 czerwca 1945 roku uznawał twór powołany w Moskwie do życia za nielegalny i zapowiadał, że uprawnienia swe przekaże jedynie rządowi, który powstanie na wolnej polskiej ziemi i będzie odpowiadał woli narodu, wyrażonej w “swobodnych wyborach”. Prezydent Władysław Raczkiewicz oświadczył 29 czerwca 1945 roku, że prawa swe przekaże swoim następcom tylko wówczas, gdy warunki w Polsce pozwolą narodowi na swobodne wyrażenie woli. Polscy ambasadorowie w Londynie i w Waszyngtonie złożyli noty protestacyjne.
  4. Wybory w 1947 roku odbyły się w warunkach nasilającego się terroru zorganizowanego przez okupacyjną armię sowiecką i wyspecjalizowane służby ZSRR oraz podlegające im organy bezpieczeństwa i wojska „polskiego” dowodzonego przez kilkanaście tysięcy zainstalowanych w nim rosyjskich oficerów. Skrytobójstwa, zastraszenie, więzienie i porywanie 26 ludzi do ZSRR było na porządku dziennym, a pomimo to udało się Stanisławowi Mikołajczykowi zorganizować Polskie Stronnictwo Ludowe jako partię ogólnonarodową. Wybory zostały sfałszowane w oczywisty sposób tak jak i referendum (“3 x Tak”). Terror i fałszerstwo pozwoliły komunistom z Polskiej Partii Robotniczej i Polskiej Partii Socjalistycznej wraz z marionetkowym Stronnictwem Ludowym objąć ster władzy w Polsce. Mikołajczyk zdołał dzięki pomocy ambasady amerykańskiej uniknąć aresztowania i zbiegł za granicę. Mimo jawnego pogwałcenia wszelkich zasad i obietnic zachodni sojusznicy Polski zaakceptowali fakty dokonane, a więc nie wycofali swego uznania rządowi sowieckiego agenta Bolesława Bieruta. Na terytorium tak utworzonej “Rzeczpospolitej Polskiej – bis” rozciągała się jurysdykcja Armii Czerwonej, która więziła, sądziła i deportowała do ZSRR tysiące Polaków, niby to obywateli suwerennego państwa. Komuniści wprowadzili prowizorium konstytucyjne na podstawie Konstytucji RP z 1921 r. uznając Konstytucję z 1935 r. za “faszystowską”. “Zlanie się” partii PPR i PPS w 1948 r. utworzyło jedną, bezwzględnie dominującą siłę Polską Zjednoczoną Partię Robotniczą. Resztkom działaczy PSL narzucono pod groźbą represji podobne zjednoczenie z agenturalnym SL. Tak powstało Zjednoczone Stronnictwo Ludowe. W 1952 roku wprowadzono nową, własną, komunistyczną konstytucję powołującą Polską Rzeczpospolitą Ludową.
  5. Przetargi i napięcia w kwestii polskiej zaowocowały tym, że na sesji inauguracyjnej Organizacji Narodów Zjednoczonych w San Francisco w 1946 roku nie było delegacji polskiej.6 Prezydent RP i rząd RP na wychodźstwie pozostali wierni swojej misji. Na podstawie konstytucji RP z 1935 r. kolejni prezydenci wskazywali swojego następcę, który powoływał w tych nadzwyczajnych okolicznościach rząd. Rzeczpospolita Polska trwała więc w rozumieniu swego prawa konstytucyjnego i posiadała nawet częściowe uznanie międzynarodowe (m.in. Irlandia, Watykan). Czego nie osiągnęła dyplomacja hitlerowskich Niemiec i stalinowskiej Rosji po zajęciu polskiego terytorium, udało się zwycięskim mocarstwom, ale jednak nie w 100 %, po wojnie. Działalność, a raczej symboliczne trwanie prawowitych władz państwowych na wychodźstwie pozwalało na podtrzymanie napięcia wokół spraw polskich. Działały polskie instytucie za granicą (Instytut Piłsudskiego w Nowym Jorku, Instytut Sikorskiego w Londynie), utworzono Skarb Narodowy, gromadzono i opracowywano dokumentację historyczną, działały stowarzyszenia polskich pisarzy, artystów i uczonych. W latach 1970 – 1975 gdy debatowano nad układem o bezpieczeństwie i współpracy w Europie (Konferencja w Helsinkach) istnienie polskich władz i instytucji umożliwiło poinformowanie opinii publicznej na Zachodzie o rzeczywistych stosunkach w bloku sowieckim. Miało to istotny wpływ na postawę dyplomacji amerykańskiej, brytyjskiej i francuskiej (tzw. III koszyk).
  6. W podobnej sytuacji znalazły się inne państwa Europy Środkowej z tą wszakże różnicą, że nie miały rządów na emigracji, ale też ich władze komunistyczne nie zerwały ciągłości prawnej swoich państw. I tak np. prezydent Czechosłowacji komunista Klement Gottwald przejmował władzę w 1948 roku w wyniku zamachu stanu na podstawie przekazanych mu pełnomocnictw przez prezydenta republiki Edwarda Benesza. Sprawy i interesy polskie w rękach takich osobistości jak B. Bierut przybrały jak najgorszy obrót. PRL zrezygnowała np. z odszkodowań w stosunku do obydwu części Niemiec. Występowanie tego nowego tworu państwowego z jakimkolwiek roszczeniami wobec kogokolwiek i tak nie miałoby szans, bowiem na to nowe państwo nikt nie napadał. Narzucony przez Rosję sowiecką system był represyjny i niewydolny ekonomicznie. Po przełomie w październiku 1956 aż po wybory w czerwcu 1989 r. ścierały się nadal dwie tendencje. Z jednej strony, autonomiczne dążenia społeczeństwa polskiego do wyzwolenia, a z drugiej strony, działania aparatu biurokratyczno-policyjno-wojskowego do pogłębienia sowietyzacji.

8. Państwo przejściowe – III RP

Stan obecny jest wynikiem imperialnej polityki Rosji oraz pokrętnych intencji i niejasnych dążeń światowych mocarstw, konfliktów interesów pomiędzy nimi i niewielkiej już woli obrony własnych interesów z polskiej strony.

Początkiem niepewnego prawno-międzynarodowego statusu III RP jest proces historyczny rozpoczynający się porozumieniem pomiędzy III Rzeszą Niemiecką a ZSRR (pakt Ribbentrop – Mołotow, 24 sierpnia 1939). Z obydwu stron opracowano i wprowadzono programy eksterminacji ludności polskiej (KL “Auschwitz” był pierwotnie przeznaczony wyłącznie dla Polaków), sowieckie deportacje i łagry dla Polaków miały tradycję przedwojenną (polskie masowe groby odkryto między innymi w Kuropatach pod Mińskiem).

Konstytucja PRL z 1952 r. obowiązywała z wieloma zmianami do 1997 r. (45 lat). W jej miejsce, a więc zachowując ciągłość tradycji prawnej PRL, a nie II RP, wprowadzono konstytucję z wszystkimi prawno – międzynarodowymi konsekwencjami. Rosja i Niemcy niewątpliwie miały powody do wyrażenia zadowolenia, co też się stało, a państwa zachodnie, nasi byli i obecni sojusznicy, miały swoje powody do satysfakcji. Polskie roszczenia w wypadku nawiązania ciągłości prawnej z II RP, przez zastąpienie nową konstytucją konstytucji z 1935 r. (a nie z 1952 r. jak to się stało) spowodowałoby bowiem nadmierne wzmocnienie pozycji Polski w wielu organizacjach międzynarodowych, a szczególnie w tych, których II RP była państwem założycielskim jak np. Międzynarodowy Fundusz Walutowy.

Status prawno – międzynarodowy obecnej III RP jest więc słabszy niż takich krajów jak Litwa, Łotwa i Estonia. Te byłe republiki sowieckie po 1940 roku nie miały reprezentacji prawowitych władz na emigracji. Kraje te po uzyskaniu niepodległości w 1991 roku przeprowadziły akty nawiązania ciągłości prawnej z niepodległymi republikami z lat 1918 – 1940. Nastąpiło to przez przywrócenie konstytucji przedwojennych i następnie wprowadzenie ich nowelizacji.

Rozpoczęty w 1989 roku proces odzyskiwania przez Polskę niepodległości nie został zakończony przez uchwalenie nowej Konstytucji RP w 1997 roku. Ciągłości prawnej pomiędzy II RP a III RP nie ma, ponieważ Konstytucja z 1997 roku zastępuje Konstytucję z 1952 roku a nie Konstytucję z 1935 roku. Istnieje zatem ciągłość prawna pomiędzy PRL a III Rzeczpospolitą. W konsekwencji Polska obecnie ma słabą pozycję prawnomiędzynarodową. Na PRL nikt nie napadał i nikt zatem nie ma zobowiązań wobec tego państwa, jego następcy i jego obywateli (np. obowiązku odszkodowań ze strony Niemiec i Rosji). Ponadto, otwarta pozostaje sprawa roszczeń obywateli niemieckich zamieszkałych dawniej na obecnych północnych i zachodnich terytoriach Rzeczypospolitej. W stosunkach wewnętrznych niepodległe Państwo Polskie jest niezdolne do wyraźnego rozgraniczenia pomiędzy współdziałaniem obywateli polskich z okupantami, a działaniami obywateli lojalnych wobec Państwa Polskiego dążących do podtrzymania jego niepodległego bytu. Nie ma zatem rozróżnienia pomiędzy państwem niesuwerennym jakim była PRL, a deklarującą swoją niepodległość III Rzeczpospolitą, ze wszystkimi politycznymi, ekonomicznymi, społecznymi i moralnymi skutkami.

Biorąc to wszystko pod uwagę jestem przekonany, że nawiązanie ciągłości prawnej III RP z niepodległym państwem polskim, które z woli narodu, a nie z ustanowień zewnętrznych powstało w 1918 roku i które nazywamy II Rzeczpospolitą Polską, jest sprawą o fundamentalnym znaczeniu. Do czasu ogłoszenia przez Parlament, że III RP jest następcą prawnym II RP, będziemy wciąż obywatelami „państwa przejściowego”, jakiejś „PRL-Bis”.

Akt uznania III Rzeczpospolitej Polskiej jako następcy prawnego II Rzeczpospolitej Polskiej czego dokona, jeśli dokona, polski Parlament, będzie skutkował niezwykle pozytywnie dla życia 31 narodowego i dla polskiej racji stanu w wielu wymiarach: w wymiarze moralnym, politycznym, psychologicznym, prawnym i w wymiarze materialnym.

9. Tradycja prawna Rzeczpospolitej Polskiej w wymiarze moralnym

Oświadczenie ciągłości prawnej Państwa Polskiego będzie aktem przywracającym dobre imię temu państwu i narodowi. II Rzeczpospolita Polska była przez swoich zewnętrznych i wewnętrznych wrogów określana mianem państwa faszystowskiego, bękarta traktatu wersalskiego, państwa sezonowego i ciemiężyciela ludów. Tak więc i obywatele tego państwa, a w szczególności politycy, dyplomaci, urzędnicy i żołnierze służyliby złej sprawie jeśli okaże się, że wolny i suwerenny naród polski nie znajduje powodów dla potwierdzenia łączności z tymi instytucjami i ludźmi, którzy, w najcięższych warunkach, wypełniali swoje obywatelskie powinności.

Niepodległa dziś Rzeczpospolita nie może, jeśli szanuje samą siebie, stawiać w dwuznacznym świetle ofiar jakie ponieśli żołnierze tacy jak gen. Emil Fieldorf zamordowany przez peerelowskich uzurpatorów po pseudoprocesie, lub członkowie władz Polski Podziemnej sądzeni w makabrycznym procesie pokazowym w Moskwie pod zarzutami współpracy z hitlerowcami (proces “szesnastu”).

Wciąż istnieje niejasność stosunku odrodzonego państwa polskiego wobec uczestników jego historii. Zarówno działacze związkowi stawiający opór wobec dekretów stanu wojennego, artyści odmawiający zgody na likwidację ich stowarzyszeń, organizatorzy wcześniejszych przejawów opozycji wobec opresyjnego reżimu (Komitet Obrony Robotników, Komitet Wolnych Zawiązków Zawodowych, Ruch Obrony Praw Człowieka i Obywatela, Polskie Porozumienie Niepodległościowe), muszą mieć poczucie osobliwej dwuznaczności sytuacji w jakiej przychodzi im żyć. Wygląda bowiem na to, że tylko szczególna i wyjątkowa, humanitarna wola postkomunistycznych władz państwowych cofnęła anatemę pod jaką sami popadli stawiając się w opozycji wobec PRL. Nie inaczej, a może gorzej nawet znajdują swoją sytuację ci, którzy nie podporządkowali się okupacyjnym wojskom ZSRR ani w 1939, ani w 1944 lub w następnych latach. To już własne polskie UB wezwało ich do poddania się. Żołnierze Państwa Podziemnego zaatakowani przez Armię Czerwoną i siły bezpieczeństwa ZSRR, a także przez towarzyszące im służby polskich komunistów, stawali wobec konieczności podjęcia oporu zbrojnego (AK – WiN), podtrzymywali kontakty z władzami polskimi na Zachodzie. Byli za to więzieni, skazywani przez sowieckie i polskie, a raczej polskojęzyczne sądy, wykonywano na nich wyroki śmierci i mordowano skrycie, osadzono w obozach koncentracyjnych w głębi ZSRR. Na identyczne represje narażeni byli żołnierze ZWZ – AK, działający w konspiracji przeciwko okupacji niemieckiej, tak samo prześladowano żołnierzy NSZ i nawet BCh.

Tylko akty szczególnej łaski ze strony tzw. “ludowego państwa” czy “socjalistycznej ojczyzny” pozwoliły im przeżyć i uzyskać prawa kombatantów. Inaczej mówiąc wobec żołnierzy i funkcjonariuszy niepodległego państwa polskiego zastosowano zasadę abolicji – zaniechania pełnego wymierzenia kary za „zbrodnie”. Podobnie wyglądają pokrętne konstrukcje przyjęte przez Sąd Najwyższy III RP po 1989 roku, umożliwiające uniewinnianie ludzi obciążonych działalnością na rzecz niepodległego państwa polskiego. Tak oto doszło do potwierdzenia przez samych Polaków perfidnej tezy Stalina o niezgodzie pomiędzy Polakami. Teza ta usiłuje przedstawić najazd sowiecki i terror komunistyczny jako wojnę domową, w której co najwyżej racje były niejednoznaczne, a nawet intencje jednako szlachetne, wprawdzie historia przyznała rację komunistom.

To, co z moralnego punktu widzenia jest absolutnie nie do przyjęcia, ponieważ opiera się na kłamstwie i zrównuje napastnika i mordercę z jego ofiarami, dzieje się właśnie na naszych oczach. Ale jakże nie ma się dziać skoro III RP kontynuuje tradycję prawną PRL, a zatem całkiem zasadnie żołnierze tamtego niepodległego państwa są uznawani przez obecnie niepodległe państwo w zasadzie za przestępców. Nastąpiła jedynie zmiana nazwy państwa. Natomiast funkcjonariusze aparatu PRL cieszą się i dobrą sławą i dobrymi emeryturami, prawami kombatanckimi a ich stopnie wojskowe i urzędnicze rangi są nadal honorowane i uznawane odznaczenia, które nabyli w walce z “faszystowskim podziemiem” tj. oddziałami NSZ, WiN i z politycznymi organizacjami “rodzimej reakcji” w postaci PSL, lub zasłużyli się w walce z “kułakami” – chłopami, którzy odmawiali przystępowania do kołchozów, są nagradzani za zwalczanie niepokornego kleru katolickiego (“agenci Watykanu”). Funkcjonariuszy komunistycznego aparatu represji winnych jawnych zbrodni, ani samego tego aparatu jako organizacji przestępczej, III RP nie potępiła.

Obok ważnych i być może skomplikowanych kwestii prawnych, ma taki stan rzeczy przede wszystkim wymiar moralny – wychowawczy wobec całego społeczeństwa. Brak wyraźnego opowiedzenia się państwa polskiego za linią tradycji i tożsamości z niepodległym państwem polskim jest także czynem, ale czynem anty wychowawczym wobec własnych obywateli. Z perspektywy historycznej patrząc na dalszą przyszłość nowoczesnego narodu polskiego nie jest rzeczą obojętną czy ten naród odnajduje moralny związek z suwerennymi decyzjami narodu z 1918 roku, z decyzjami stawienia oporu zarówno III Rzeszy Niemieckiej jak i ZSRR w obronie nie tylko własnej niepodległości, ale także w obronie uniwersalnych wartości ludzkich – prawa do życia, wolności i własności bez względu na narodowość, wyznanie i pochodzenie, język, rasę czy płeć lub poglądy polityczne. W stosunkach wewnętrznych akt nawiązujący ciągłość prawną III RP z II RP rozróżni pomiędzy postawami wierności ideałom ogólnoludzkim i własnemu państwu, a postawami uległości wobec przemocy lub czynnego współdziałania ze zbrodniczymi systemami okupantów i ich agenturą.

W swoich oświadczeniach z 1945 r. Prezydent RP Władysław Raczkiewicz i Premier Rządu RP Tomasz Arciszewski zobowiązali się do przekazania swoich uprawnień władzom polskim w kraju pochodzącym z wolnych wyborów. Ta wola wyrażona w imieniu umęczonych pokoleń Polaków wiernych polskiej idei państwowej i cywilizacyjnej nie tylko nie została podjęta lecz nawet gorzej – została ze wzgardą odrzucona przez Polski Parlament w głosowaniu 10 listopada 1997 roku. Mamy zatem stan rzeczy wyjątkowo haniebny, głęboko obrażający poczucie narodowej godności. Podtrzymywanie tego stanu będzie jedną z najbardziej moralnie degradujących kwestii w odniesieniu do każdego obywatela i całego państwa.

Względy moralności publicznej, względy postaw etycznych wspólnoty narodowej przemawiają zatem bezwzględnie za nawiązaniem prawnej łączności pomiędzy III Rzeczpospolitą Polską a II Rzeczpospolitą Polską. Zbigniew Makarewicz 2001.

 

  1. Wojciech Ziembiński był najbardziej znanym orędownikiem restytucji niepodległości. Petycje tworzonych przez niego komitetów składane do najwyższych władz III RP nie odnosiły skutku.
  2. Pominąłem tutaj niektóre aspekty polskiej suwerenności i władania Rzeczpospolitej nad ziemiami Prus i Inflant oraz Unię Hadziacką z 1658 roku ustanawiającą trzeci człon Rzeczypospolitej – Księstwo Ruskie (Kijowskie) obok Królestwa Polskiego i Wielkiego Księstwa Litewskiego.
  3.  Polska kultura zachowuje jeszcze wiele cech cywilizacji łacińskiej. Według niektórych obserwatorów światowych wydarzeń, jak m. in. znany reporter i pisarz Ryszard Kapuściński, przyszły charakter konfliktów w skali globalnej będzie cywilizacyjny – kulturowy, a nie narodowy. W tym sensie sprawa polska byłaby fragmentem łączącym dawne i nowe już czasy i nowe niepokoje.
  4. Uliczni humoryści określili powstanie Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej jako najtragiczniejsze powstanie w dziejach Polski i tak chyba należy sądzić.
  5. Przegrana Polski nie była jednakże kompletna. W stosunku do wyjściowych zamierzeń niemieckich i rosyjskich z 1939 roku sprawa polska mogła odnotować wprawdzie bardzo ograniczony, ale jednakże sukces. Istniało jakieś terytorium dla życia narodowego wprawdzie ograniczonego do praw językowych i bardzo ograniczonych swobód kulturalnych – religijnych.
  6. Spotkało się to z symbolicznym protestem Artura Rubinsteina, genialnego pianisty, który miał uroczysty koncert z tej okazji. Rubinstein po krótkim przemówieniu wskazującym na skandal braku reprezentacji polskiego państwa, którego wciąż czuł się obywatelem, wezwał zebranych do powstania i zagrał przed koncertem Mazurka Dąbrowskiego.


Categories: History of Poland

Leave a Reply