Europa szczególnej troski

Piotr Łukasz Juliusz Andrzejewski, adwokat, działacz opozycji demokratycznej w PRL, senator IIIIIIIVVI i VII kadencji, członek Trybunału Stanu

Europę dnia dzisiejszego nęka najazd migracyjny, zagrożenie terroryzmem,
zachwianie poczucia bezpieczeństwa w stosunkach międzynarodowych i
wewnętrznych, pogłębiające się dysproporcje równowagi budżetowej,
przewaga korporacyjno-bankowych wpływów nad interesami poszczególnych
państw członków Unii Europejskiej i uczciwą równowagą rynkową.

Brak mocy obronnej przed zaostrzającymi się zagrożeniami wewnętrznymi i
zewnętrznymi Unii Europejskiej – organy Unii kompensują inflacyjnym,
nieodpowiedzialnym rozszerzaniem swoich władczych kompetencji.
Spektakularnym przejęciem i rozszerzeniem swoich kompetencji stał się
zastosowany precedensowo wobec Polski nowy mechanizm badania stanu
„rządów prawa” w krajach członkowskich UE. Komisja Europejska na
zasadzie milczącego konsensusu przywłaszczyła sobie nie przewidziane w
traktatach konstruujących prawo i sposób działania UE – kompetencje
pozwalające kontrolować sposób wykonywania władzy ustawodawczej,
wykonawczej i sądowniczej państw członkowskich.
Warunkiem inicjowania postępowania kontrolnego jest stwierdzenie bądź
podejrzenie naruszenia przez któryś z krajów unijnych podstawowych
wartości jakimi kieruje się Unia, określonych w tzw. zasadach
podstawowych, odwołujących się do kryteriów niedookreślonych. Ich
spełnianie bądź naruszanie oceniają dowolnie gremia decyzyjne UE.
Przejęcie tej kompetencji przez organa UE ułatwiła zawarta w Traktacie
Lizbońskim odwrócona zasada pomocniczości.

W uproszczeniu stanowi ona, że większość tzw. kompetencji dzielonych
między organa unijne a państwa członkowskie Unii może przejąć UE, jeżeli
będzie to zdaniem jej organów lepiej służyło realizacji celów Unii
Europejskiej. Tak rozumiana „pomocniczość” stanowi przeciwieństwo
kryterium pomocniczości określonemu dyrektywnie w polskiej konstytucji
zgodnie z katolicką doktryną społeczną stanowiącą, że organa naczelne w
państwie przejmują kompetencje wspólnotowych organów władzy w takim
zakresie w jakim organa niższego rzędu nie są w stanie ich same
wykonywać. Określone w Traktacie Lizbońskim przekraczanie
konstytucyjnych warunków przenoszenia suwerennych praw państwa polskiego
na Unię Europejską było przedmiotem inicjatywy stwierdzenia sprzeczności
takich regulacji UE z polskim porządkiem konstytucyjnym. Jak tego typu
uprawnienia mogą być wykorzystywane w praktyce służy przykładem
procedura kontroli funkcjonowania Sejmu w Polsce, zastosowana bez
gruntownej analizy zaistnienia ku temu rzeczywistych podstaw
faktycznych.

Uzurpowanie sobie przez Radę Europejską kierowania do Komisji
Europejskiej procedury kontrolno-dyscyplinującej w zakresie sposobu i
TREŚCI stanowienia prawa przez konstytucyjnie powołany do tego w Polsce
Sejm, a tym bardziej jego wykonywania, stanowi dodatkowe ograniczenie
suwerenności państwa członkowskiego.

Zainicjowana w toku debaty o stanie przestrzegania przez Polskę
demokratycznych zasad państwa prawnego polityczna nagonka ze strony
panów Fransa Timmerasa szefa Komisji Europejskiej, czy Guya Verhofstadta
szefa unijnych liberałów, czy inwektywy komisarza Oetingera z postulatem
konsultacji z KE projektowanych rozwiązań prawnych przed przyjęciem
ustawy w polskim Sejmie, jest tym bardziej godne napiętnowania, że
stanowi zaangażowanie przedstawicieli Komisji Europejskiej po stronie i
w interesie jednej opcji politycznej państwa członkowskiego. Jest to
opcja serwilistyczna i spolegliwa wobec dyrektywnej dominacji
zewnętrznej nad wewnętrzna polską reprezentacją Narodu i Społeczeństwa
Obywatelskiego. Inspiruje ona i napędza szkodliwe dla państwa polskiego
interwencje zewnętrznych grup interesów politycznych i ekonomicznych,
osłabiające jego autorytet i możliwości decydowania o swoim losie,
czerpiąc ze zgubnych dla Polski doświadczeń historycznych.

Nie ma naszej zgody na międzynarodową interwencję opartą o stanowisko
tylko jednej strony sporu politycznego i to podjęta bez uprzedniego,
rzetelnego badania faktów będących podstawa sporu. Dawna, autokratycznie
zawłaszczając państwo, partyjna większość, łamiąca przez osiem lat
podstawowe wartości ładu demokratycznego, organizuje dziś komitety
obrony demokracji. Siłą mniejszości, odmawiającej konstruktywnego
rozwiązywania problemów ustrojowych w dialogu i kompromisie z rządzącą
większością – staje się słabość państwa. Reprezentacja odsuwanych od
wpływu na ekonomię i politykę grup interesów usiłuje zdestabilizować
funkcjonowanie aktywności obywatelskiej w kierunku destrukcji. Być może
przyświeca tym działaniom zasada, że w mętnej wodzie i słabości jednych
łatwiej ukryć i zrealizować interesy drugich.

Im prędzej prominentni decydenci w UE uświadomią sobie, że nie opłaca
się im korzystać ze stronniczych opinii i podpuszczeń do interwencji
polskich frustratów i zrezygnują z postawy konfliktowej wobec Polski,
ale włączą jej władze do rozwiązywania rzeczywistych problemów
dzisiejszej Europy – tym lepiej dla Unii Europejskiej i Narodów Europy.
Nie wystarczy identyfikować się z treścią jedynie słusznych pojęć i
wartości, ale trzeba je uczciwie praktykować. Aktualny, pajęczynowo
zagmatwany, sieciowo rozbudowany, słabo czytelny w szczegółach, system
prawny, o jaki opiera się aktywność Unii Europejskiej stanowi
zaprzeczenie hierarchicznie obowiązującego dostępnego dla obywateli
czytelnego i jednoznacznego charakteru systemu prawa. Za ogólnymi
hasłami i zasadami prawnymi kryje się ich stronnicza interpretacja
przyzwalająca na  pragmatyczną, utylitarną działalność unijnych
decydentów. Długa to droga wiodąca od wszechmocy kapłanów starożytnego
Egiptu, jedynie słusznej normatywnej uznaniowości humanitarnych haseł
konstytucji stalinowskiej do sieciowych meandrów Traktatu Lizbońskiego.
Warto ją prześledzić… Dzisiaj prominentny przedstawiciel UE postuluje
wstępną inspekcję nad projektami uchwalanego w Polsce przez władze
ustawodawczą prawa (OETINGER).
SOLIDARNOŚĆ EUROPEJSKA jest wartością, która winna być wolna od dyktatu
decyzyjnego KOMISJI EUAROPEJSKIEJ noszącego charakter szantażu
politycznego w interesie jednej z opcji funkcjonujących w państwach
Unii. Nie z taką UNIĘ EUROPEJSKĄ była zgoda integracji.

W wypadku jakichkolwiek sankcji wymierzonych drogą nieuprawnionych
interwencji przez UE w kompetencje władzy ustawodawczej i wykonawczej w
Polsce w imię politycznie sterowanej presji prominentnych decydentów
władz UE – Polska winna zdystansować się od tego typu decyzji, a w
ostateczności powierzyć reprezentowanie swoich praw w Unii innym
członkom Unii podzielającym stanowisko Polski. Wobec „gumowej
praworządności” Unii Europejskiej i jej skutków, coraz wyraźniej rysuje
się potrzeba przeglądu rozwiązań traktatowych kształtujących charakter i
tryb funkcjonowania Unii. W jego wyniku należy się zastanowić w
porozumieniu z innymi państwami- członkami UE nad kodyfikacją, znacznym
uproszczeniem i przywróceniem jednoznaczności systemowi prawa Unii
Europejskiej. Optujemy za merytoryczną analizą prawną interwencji
unijnych, a nie stronniczą agresją polityczną. Dzisiejsza polityka
Polski oparta o wyznacznik współdziałania z krajami, które wybiły się na
niepodległość z sowiecko-komunistycznej dyktatury – winna zmierzać do
przywrócenia Europie charakteru wspólnych wartości zbudowanych na
chrześcijańskim uniwersalizmie. Tak wytyczyli cel wspólnoty europejskiej
jej ojcowie założyciele.



Categories: Expert Analyses